Fabrice Grinda

  • Fabrice AI
    Ask questions
    Ask me your questions
    Have a conversation about life, tech, and entrepreneurship
    Pitch startup
    Pitch me your startup
    Share your vision and get feedback on your business idea
  • Playing with
    Unicorns
  • Featured
  • Categories
  • Portfolio
  • About Me
  • Newsletter
  • PL
    • EN
    • FR
    • AR
    • BN
    • DA
    • DE
    • ES
    • FA
    • HI
    • ID
    • IT
    • JA
    • KO
    • NL
    • PT-BR
    • PT-PT
    • RO
    • RU
    • TH
    • UK
    • UR
    • VI
    • ZH-HANS
    • ZH-HANT
× Image Description

Subscribe to Fabrice's Newsletter

Tech Entrepreneurship, Economics, Life Philosophy and much more!

Check your inbox or spam folder to confirm your subscription.

Menu

  • PL
    • EN
    • FR
    • AR
    • BN
    • DA
    • DE
    • ES
    • FA
    • HI
    • ID
    • IT
    • JA
    • KO
    • NL
    • PT-BR
    • PT-PT
    • RO
    • RU
    • TH
    • UK
    • UR
    • VI
    • ZH-HANS
    • ZH-HANT
  • Home
  • Ask me your questions
  • Pitch Me Your Startup!
  • Playing with Unicorns
  • Featured
  • Categories
  • Portfolio
  • About Me
  • Newsletter
  • Privacy Policy
Przejdź do treści
Fabrice Grinda

Internet entrepreneurs and investors

× Image Description

Subscribe to Fabrice's Newsletter

Tech Entrepreneurship, Economics, Life Philosophy and much more!

Check your inbox or spam folder to confirm your subscription.

Fabrice Grinda

Internet entrepreneurs and investors

Miesiąc: czerwiec 2026

Od Sheldona Coopera do Tony’ego Starka z nutką Alana Wattsa

Od Sheldona Coopera do Tony’ego Starka z nutką Alana Wattsa

Szczera rozmowa z Jodie Cook o ambicji, porażce, pieniądzach, miłości i grze życia

Odbyłem cudownie szczerą, intymną i wielowymiarową rozmowę z Jodie Cook. Poruszyliśmy wiele tematów, do których nigdy nikomu się nie przyznałem: bycie prawiczkiem w wieku 27 lat, który uważał wszystkich wokół za idiotów; bardzo publiczne bankructwo, które mnie upokorzyło i okazało się jedną z najlepszych rzeczy, jakie mi się kiedykolwiek przydarzyły; sto dni, które spędziłem celowo, będąc odrzucanym przez nieznajomych; oddanie wszystkiego, co posiadałem, i odbudowanie życia od podstaw; psychodeliczne podróże, które zmieniły sposób, w jaki postrzegam świat; oraz dlaczego jestem przekonany, że życie to gra, w którą większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że gra. Jeśli znaliście mnie tylko jako anielskiego inwestora, to jest reszta historii.

Oto jak Jodie przedstawia tę rozmowę:

Fabrice Grinda zainwestował w ponad 1000 firm i miał ponad 300 udanych wyjść. Traktuje też życie jak grę.

W tym wywiadzie Fabrice wyjaśnia, jak myśli o ambicji, porażce, pieniądzach, związkach, podejmowaniu decyzji i budowaniu życia, które faktycznie sprawia przyjemność.

Dzieli się tym, jak przeszedł od bycia nieśmiałym i niezwykle ambitnym do budowania firm, utraty wszystkiego, zarabiania milionów, oddawania pieniędzy i projektowania swojego życia od podstaw.

Wewnątrz wideo:

  • Dlaczego praca wydaje się łatwiejsza, gdy przypomina zabawę
  • Jak Fabrice pokonał strach przed odrzuceniem
  • Czego nauczyła go publiczna porażka o ambicji
  • Dlaczego oddał swoje posiadłości i zaczął od nowa
  • Jak podejmuje ważne decyzje życiowe
  • Dlaczego uważa, że pieniądze są narzędziem, a nie celem
  • Jak odczytywać sygnały, gdy coś przestaje działać
  • Co jego zdaniem ludzie źle rozumieją w kwestii ryzyka, sukcesu i szczęścia

To rozmowa o sukcesie z kimś, kto go osiągnął, zakwestionował i przebudował swoje życie wokół tego, czego naprawdę pragnie.

Rozdziały:

  • 08:01 — Dlaczego 100-godzinne tygodnie nie prowadzą do wypalenia
  • 13:57 — Dlaczego bankructwo stało się jedną z najlepszych rzeczy, jakie kiedykolwiek się wydarzyły
  • 17:38 — 100-dniowe wyzwanie odrzucenia, które zmieniło wszystko
  • 25:36 — Ramy podejmowania decyzji w przypadku dużych zmian życiowych
  • 27:28 — Oddanie wszystkiego i zaczynanie od zera
  • 30:01 — Duchowe ramy, które kierują decyzjami
  • 35:12 — Dlaczego nie powinieneś bać się podejmowania dużego ryzyka
  • 45:44 — Największy błąd, jaki popełnia większość ludzi
  • 48:15 — Jak to było publicznie ponieść porażkę
  • 55:25 — Życie swoim najlepszym możliwym życiem
  • 1:01:20 — Czy wolna wola naprawdę istnieje?

Poruszone tematy: inwestowanie anielskie, strategia startupowa, myślenie od podstaw, strach przed odrzuceniem, podejmowanie decyzji, wypalenie założyciela, budowanie rynków, mentalność pieniężna, ryzyko i życie jako gra.

Transkrypcja

Jodie Cook: To, co za chwilę usłyszycie, pochodzi od jednego z najbardziej skutecznych anielskich inwestorów na świecie. Fabrice Grinda zainwestował w ponad 1000 firm, z ponad 300 udanymi wyjściami. Traktuje całe swoje życie jak grę wideo.

Większość ludzi spędza całe życie na pogoni za sukcesem i wciąż czuje pustkę. Fabrice odkrył dlaczego. W tym wywiadzie dzieli się tym, jak przeszedł od bycia prawiczkiem w wieku 27 lat z zerowymi umiejętnościami społecznymi, do pracy po 100 godzin tygodniowo, która wydawała się zabawą, a teraz żyje swoim wymarzonym życiem, podzielonym między trzy kraje. Mówi o swoim niekonwencjonalnym podejściu do podejmowania decyzji, radykalnej filozofii dotyczącej pieniędzy i sukcesu oraz duchowym przebudzeniu, które zmieniło wszystko. To intensywne, głębokie zanurzenie w sposób myślenia ludzi ultra-skutecznych. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, czego wam brakuje, to właśnie to.

Oto Fabrice.

Fabrice Grinda: Szczerze mówiąc, nie zaczynałem z tą perspektywą. Dorastając, miałem poczucie przeznaczenia. Swój pierwszy komputer dostałem w 1984 roku. Miałem 10 lat, to była miłość od pierwszego kliknięcia i wiedziałem, że komputery i ja jesteśmy sobie przeznaczeni na zawsze.

Zawsze miałem bardzo pewne poczucie siebie. Miałem ambicję, by wywołać falę w tkance wszechświata. Nie wiem, skąd ta ambicja się wzięła — miałem pięć lat i już ją miałem. Miałem być najmądrzejszy, najlepszy, najbardziej skuteczny, bez względu na wszystko, i tylko to się dla mnie liczyło. W rzeczywistości uważałem, że wszyscy wokół mnie, włącznie z moimi rodzicami, to idioci. Myślałem: nie jesteście wystarczająco mądrzy, by zasłużyć na moją obecność, pozwólcie mi uczyć się samemu.

Byłem Sheldonem Cooperem. W moich latach przednastoletnich i wczesnych dwudziestych byłem zdecydowanie Sheldonem Cooperem — wszystko było na ołtarzu intelektu i ambicji, a te dwie rzeczy były w moim umyśle ściśle powiązane. Przez pewien czas zastanawiałem się, czy powinienem zająć się polityką, ale zdałem sobie sprawę, że moja lojalność należy do ludzkości, a nie do żadnego pojedynczego państwa narodowego, a najlepszym sposobem na wpływanie na ludzkość w ogóle jest technologia i wykorzystanie jej deflacyjnej mocy. Więc w wieku 10, 11, 12, 13 lat — to były lata 80. — moimi wzorami do naśladowania byli Bill Gates i Steve Jobs. Wygrywałem wszystkie olimpiady i zdobywałem najlepsze oceny we Francji. Kiedy poszedłem na rozmowę kwalifikacyjną do najlepszej francuskiej szkoły, zapytali mnie, co chcę robić, gdy dorosnę. Powiedziałem, że chcę być założycielem firmy technologicznej, jak moi idole Steve Jobs i Bill Gates. I oczywiście powiedzieli: co? Zdradziłbyś ideały Rewolucji Francuskiej.

Więc było oczywiste — musiałem opuścić Francję i żyć amerykańskim snem w USA. W wieku 17 lat opuściłem Niceę, gdzie dorastałem. To wspaniałe miejsce do dorastania, ale to senne, letnie miasteczko turystyczne, a jeśli masz choć odrobinę ambicji, nie pasujesz tam — pasujesz przynajmniej do Paryża. Ale szczerze mówiąc, potrzebowałem amerykańskiego snu. Więc wyjechałem do USA, poszedłem na Princeton i ukończyłem studia z najwyższą średnią ocen w mojej klasie — same piątki z mojego kierunku.

Ponieważ już umiałem programować i wiedziałem, że chcę pracować w technologii, zdecydowałem się studiować ekonomię i matematykę: matematykę, bo jest piękna, a ekonomię, bo wyjaśnia, jak działa świat. Ale oto, co jest interesujące. Nic z tego nie robiłem z obowiązku. Na Princeton studiowałem wszystko — literaturę rosyjską, Imperium Rzymskie, mandaryński, elektrotechnikę, biologię molekularną. Byłem prawdopodobnie jedynym nie-przyszłym-lekarzem na biologii molekularnej. Robiłem te rzeczy z ciekawości intelektualnej. Robiłem je dla zabawy.

Więc oto kluczowa sprawa. Byłem bardzo ambitny, ale nic z tego nie czułem jako pracy. Wszystko wydawało się zabawą. Budowałem rzeczy — miałem cztery prace na studiach i zbudowałem firmę komputerową, która eksportowała sprzęt do USA i Europy. Wszystko to było zabawą. I myślę, że to jest fundamentalna różnica. Jeśli student czuje, że jego praca domowa to praca domowa, będzie się uczył na ostatnią chwilę, może dostanie dobrą ocenę i natychmiast o tym zapomni. Jeśli robisz to, bo uważasz to za interesujące i zabawne, to zostaje w pamięci. Princeton ma więcej laureatów Nagrody Nobla niż cała Francja, a są to ludzie, którzy mają swoje pięć minut sławy, a potem nikt o nich nie pamięta. Przeciętny artykuł naukowy czyta pięć lub siedem osób. Mają godziny konsultacji i nikt nie przychodzi. Pomyślałem: mam do dyspozycji największe umysły na świecie, mogę po prostu pójść i porozmawiać o ich najnowszych badaniach. Jeśli szczerze interesujesz się ludźmi i tym, co robią, są więcej niż szczęśliwi, by z tobą porozmawiać. To podejście — podążanie za moją ciekawością i pasją — zawsze prowadziło mnie we właściwym kierunku. Zawsze wyglądało to jak zabawa.

W rzeczywistości ta symulacja, w której żyjemy, zawsze wydawała mi się grą wideo. Każdy z nas ma atrybuty postaci, które zostały ustawione przed urodzeniem, i możemy je modyfikować poprzez trening. To gra fabularna: poprzez iterację stajesz się lepszy, możesz maksymalizować niektóre atrybuty, a inne nie, w zależności od twojej wstępnie ustawionej postaci. Podążanie za ciekawością i zainteresowaniami zawsze mnie prowadziło.

Mimo to, zrobiłem kilka rzeczy, które uważałem za konieczne, a których, z perspektywy czasu, prawdopodobnie bym nie powtórzył. Kończąc studia w wieku 21 lat w 1996 roku, w początkach bańki, obawiałem się, że ludzie nie potraktują mnie poważnie — byłem nieśmiały i introwertyczny. Chociaż zbudowałem małą firmę, która opłaciła mi studia, nie była to „prawdziwa” firma; nie miałem pracowników. Myślałem, że jeśli założę firmę, to mi się nie uda, a jeśli dołączę do jakiejś, nie będę traktowany poważnie. Poszedłem więc do McKinsey na kilka lat, jako rodzaj szkoły doskonalenia — szkoły biznesu, tyle że oni ci płacą. Z perspektywy czasu myślę, że nie powinienem był. Powinienem był od razu pojechać do Doliny Krzemowej i zbudować lub dołączyć do startupu, nawet jeśli by mi się nie udało, bo porażka sama w sobie jest lekcją. Więc to jest jedno miejsce, gdzie trochę zboczyłem z kursu — ale nie bardzo.

Następny możliwy błąd: chciałem zbudować startup, ale nie miałem genialnego pomysłu. Pomyślałem więc, dlaczego nie wziąć pomysłu z USA i przenieść go do Europy? W 1998 roku było na to za wcześnie. Znacznie lepiej byłoby pojechać do Doliny Krzemowej i coś zbudować lub dołączyć do czegoś. Ale to było bardzo interesujące doświadczenie. Zebrałem 63 miliony dolarów kapitału wysokiego ryzyka, rozwinąłem firmę od zera do 100 milionów dolarów sprzedaży i zatrudniłem 150 pracowników. I popełniłem wiele błędów początkującego założyciela. Po pierwsze, przepracowywałem się — nadrabiałem brak doświadczenia samymi godzinami. Pracowałem ponad sto godzin tygodniowo, siedem dni w tygodniu, kładąc się spać o pierwszej i wstając o piątej, każdego dnia.

Ale nawet wtedy to była zabawa. Nie uważałem tego za pracę; myślałem, że to jest fajne. I to jest różnica między dwoma ludźmi. Wyobraź sobie dwie osoby robiące dokładnie to samo. Jedna haruje, bo musi się komuś udowodnić — rodzicom, społeczeństwu, nauczycielowi, cokolwiek ją motywuje. W pewnym momencie się wypala. Druga robi dokładnie te same sto godzin, ale kocha każdą minutę, bo to zabawa. Może tak trwać w nieskończoność. I ta osoba zawsze wygrywa.

Jodie Cook: Pewnie widać to też fizycznie. Osoba, dla której to zabawa, wyglądałaby zdrowiej i szczęśliwiej.

Fabrice Grinda: Mimo że nie miałem życia poza tym. Nie miałem przyjaciół, dziewczyny — nie miałem nawet dziewczyny, dopóki nie skończyłem 27 lat. Nawet nie przyszło mi do głowy, żeby jej szukać. To było przeznaczenie, dominacja nad światem. Dziewczyny były rozpraszaczem. Fajne, ale rozpraszające. Musiałem skupić się na tym, co uważałem za ważne.

Oczywiście, kiedy bańka pękła i straciłem wszystko, zdałem sobie sprawę, że bycie inteligentnym i odnoszącym sukcesy może nie być najważniejsze. Kiedy jesteś młodszy, czujesz się niepewnie w kwestii rzeczy, w których nie jesteś dobry. Byłem bardzo pewny swojego intelektu i bycia inteligentnym, odnoszącym sukcesy facetem z branży technologicznej. Ale byłem głęboko niepewny społecznie — nie interesowała mnie piłka nożna ani chodzenie do klubów, wolałem muzykę i w zasadzie nie miałem żadnych kontaktów towarzyskich. Nie miałem przyjaciół na studiach.

Co ciekawe, kiedy ta firma upadła, przeszedłem od bohatera — okładki magazynów, francuski Forbes, wiadomości o ósmej — do utraty wszystkiego. A potem nadszedł moment refleksji. Wysłałem sobie bardzo długiego e-maila: co powinienem teraz zrobić? Byłem we właściwym miejscu o właściwym czasie i przegapiłem swoją szansę. Jedna okazja, a ja jej nie wykorzystałem. Długo i intensywnie myślałem: czy wrócić do McKinsey? Szkoła biznesu — co jest trochę absurdalne, bo moja firma była tam studium przypadku. Private equity? A potem pomyślałem: przecież nie robiłem tego dla pieniędzy. Lubię budować coś z niczego. Lubię wykorzystywać technologię, aby uczynić rzeczy tańszymi i lepszymi dla innych ludzi. Nawet jeśli technologia miała być małą, niszową rzeczą bez pieniędzy — wiesz co, zostanę założycielem firmy technologicznej, bo to jest to, na czym mi naprawdę zależy. To jest moja forma zabawy. Więc to jest rok 2001: bańka pękła, venture capital umarło, technologia umarła. I podzielę się tym e-mailem, który wtedy sobie wysłałem.

Jodie Cook: Bardzo bym chciała. Czyli ponieważ bańka pękła, dosłownie pomyślałeś: nie ma w tym pieniędzy, ale i tak będę się tym bawić, bo to kocham.

Fabrice Grinda: Tak. I jedna rada: kiedy piszesz sobie takie e-maile, bądź przemyślany i metodyczny, ale nie próbuj dojść do wniosku podczas pisania. Robiłem to ćwiczenie z e-mailem wiele razy. Pozwól, że wyślę ci ten pierwszy.

Jodie Cook: Jedno pytanie o McKinsey po studiach — czy to był błąd, bo robiłeś coś, co czułeś, że „powinieneś” robić?

Fabrice Grinda: Nie, zabawne jest to, że mi się podobało. Po raz pierwszy polubiłem ludzi. McKinsey w tamtym czasie było miejscem, gdzie byli najmądrzejsi ludzie, więc faktycznie po raz pierwszy nawiązałem przyjaźnie i nauczyłem się komunikacji pisemnej i ustnej oraz wystąpień publicznych, co było przydatne. Sama praca była po prostu dość nieciekawa. Myślę, że to był błąd głównie dlatego, że straciłem dwa lata bańki technologicznej, w której powinienem był uczestniczyć. A te same umiejętności komunikacyjne można zdobyć w pracy, po prostu to robiąc. Kiedy po raz pierwszy wygłaszałem prezentację przed publicznością 500 osób, byłem przerażony. Za pięćdziesiątym razem było to łatwe. Postaw mnie po drugiej stronie kamery, gdy miliony ludzi oglądają — to mnie nie rusza. Robiłem to tyle razy.

To, co rezonuje, to bycie sobą, autentycznym. Jedna rzecz, która wyróżniała mnie na początku: większość ludzi ma fundamentalną niepewność, małego diabła, który mówi im, że nie są wystarczająco dobrzy, nie pracują wystarczająco ciężko. Ja nigdy tego nie miałem. Zawsze miałem odwrotny problem — możesz zrobić wszystko, nic cię nie powstrzyma, cokolwiek sobie postanowisz, osiągniesz. To zawsze było obecne.

Więc McKinsey nie było wielkim błędem. Myślę, że nie ma prawdziwych błędów. McKinsey, dołączenie do startupu, budowanie startupu — wszystkie trzy okazałyby się świetne. Pójście prosto do Doliny Krzemowej jest prawdopodobnie nieco lepszym wynikiem niż pójście do McKinsey i do Francji, ale nieważne. Chodzi o to, że prawie sprzedałem moją firmę za 300 milionów dolarów i zarobiłbym 120 milionów dolarów. Zamiast tego zbankrutowałem. I to prawdopodobnie jedna z najlepszych rzeczy, jakie mi się kiedykolwiek przydarzyły — bo byłem aroganckim, narcystycznym, skupionym na sobie dupkiem, protekcjonalnym i oceniającym, i nie rozumiałem wartości pieniędzy. Myślałem, że łatwo je zarobić, więc ich nie ceniłem. Publiczna porażka — pierwszy raz, kiedy cokolwiek mi się nie udało — była przydatna dla perspektywy.

Nauczyło mnie to również, by przestać oceniać. Właściwie, nauczyło mnie tego zmuszanie się do chodzenia na randki. Zdałem sobie sprawę, że ludzie są zbudowani inaczej i nie ma tylko jednej miary wartości. Dla mnie liczyło się tylko IQ i ambicja — jeśli ich nie miałeś, nie byłeś interesujący. Dlatego nie dogadywałem się dobrze z rodzicami ani z większością ludzi. W końcu zdałem sobie sprawę: wszyscy jesteśmy zbudowani inaczej, wszyscy mamy swoje własne perspektywy i życie, i nie ma co oceniać. A wiele z tego osądzania wynikało z niepewności, ponieważ byłem tak dobry w byciu inteligentnym i ambitnym, a tak zły w byciu towarzyskim, posiadaniu przyjaciół, posiadaniu hobby. Kiedy pozbyłem się niepewności i zacząłem akceptować ludzi takimi, jacy są, moje relacje — z innymi, a zwłaszcza z rodzicami i rodziną — dramatycznie się poprawiły. Więc przeszedłem od protekcjonalnego, aroganckiego dupka do kogoś, kto akceptuje, że każdy jest zbudowany inaczej i ma swoje własne zalety. Ale ta transformacja zajęła lata. Prawdopodobnie zaczęła się w wieku 25 lub 26 lat, po publicznej porażce, i trwała do moich wczesnych trzydziestek, kiedy zacząłem randkować i zdawać sobie sprawę, że życie to coś więcej niż IQ.

Jodie Cook: Wyobraź sobie. Gdybyś miał wskazać jeden rok, w którym powstał Fabrice 2.0, kiedy by to było?

Fabrice Grinda: To była stopniowa ścieżka. Pójście do McKinsey w wieku 21 lat, w 1996 roku, i uświadomienie sobie, że jest tam wielu innych inteligentnych, interesujących ludzi — po prostu nie wiedziałem, gdzie ich znaleźć. Więc zacząłem wchodzić w interakcje i po raz pierwszy nawiązywać przyjaźnie. Potem założyłem swój startup w latach 1999–2000 i zdałem sobie sprawę: myślałem, że jestem nieśmiałym introwertykiem, ale bycie elokwentnym i pełnym pasji przychodzi mi naturalnie. Moja postrzegana introwersja wynikała z przebywania w środowiskach bez moich rówieśników, gdzie nie mogłem wyrazić swojej pasji. Postaw mnie na scenie i — o mój Boże, to przychodzi naturalnie. Więc kiedy startup upadł w 2001 roku, pomyślałem: jestem pewną siebie, ekstrawertyczną, ciekawą osobą intelektualnie i biznesowo, a jednak jestem nieśmiały i introwertyczny w życiu osobistym. Może to tylko artefakt tego, że nigdy nie miałem przyjaciół, nigdy nie byłem w odpowiednich sytuacjach społecznych, nigdy nie randkowałem. Dlaczego nie znajdę sobie dziewczyny?

Oczywiście, jeśli nigdy w życiu nie zaprosiłeś dziewczyny na randkę, pojęcie dziewczyny jest trudne. Więc przez sto dni zmuszałem się do zapraszania dziewczyn na ulicach Nowego Jorku — dziesięć dziewczyn dziennie, przez sto dni, czyli tysiąc dziewczyn. Celem nie było umówienie się na randkę; celem było pokonanie strachu przed odrzuceniem. Korzyścią było to, że prosiłem tak wielu inwestorów venture capital o pieniądze i słyszałem „nie”, że w pewnym sensie przyzwyczajasz się do odrzucenia.

Jodie Cook: Jak to poszło? Pierwszy raz musiał być przerażający.

Fabrice Grinda: Za pierwszym razem dosłownie uciekłem w przeciwnym kierunku, bo to niezręczne — zapraszasz przypadkową piękną nieznajomą na ulicy. Ale dzięki prawu wielkich liczb poszło całkiem dobrze. Umówiłem się na 45 randek, mniej więcej co drugi wieczór. Problem polegał na tym, że nigdy w życiu nie byłem na randce, a moje oczekiwania wobec randki i rzeczywistość były bardzo różne. Myślałem, że randka to spotkanie umysłów — dwie osoby debatujące o Locku kontra Hobbesie, Rousseau kontra Voltaire. Okazało się, że przypadkowa piękna nieznajoma, którą spotykasz na ulicy Nowego Jorku, to modelka-aktorka — tak naprawdę barmanka i aspirująca modelka — zainteresowana modą i najnowszymi wiadomościami pop, bez żadnego zainteresowania tym, o czym chciałem rozmawiać, i vice versa. Nasze światy w ogóle się nie pokrywały. Nie miałem pieniędzy, więc szybko doszedłem do wniosku, że powinny to być drinki, a nie kolacja. I szybko zdałem sobie sprawę, że to nie zadziała. Jedna z kobiet była tak atrakcyjna, że na drugiej randce poprosiła mnie, żebym przyszedł, a ja odmówiłem — nigdy nie miałem dziewczyny, a ktoś, z kim nie miałem żadnej chemii intelektualnej, nie miał być moją pierwszą. Ale to i tak było przydatne, bo pokonałem strach przed odrzuceniem. Potem zacząłem szukać odpowiednich kobiet zamiast przypadkowych pięknych nieznajomych i ostatecznie kilkakrotnie znalazłem miłość.

Więc, następny startup. To interesujące, ponieważ był to środek do celu — i nie harowałem przy nim. Nie podobał mi się produkt, który budowałem, produkty, które sprzedawałem, kategoria, w której byłem, ani partnerzy, z którymi pracowałem. Nic mi się w tym nie podobało.

Jodie Cook: Ale był dochodowy?

Fabrice Grinda: Sprzedawałem dzwonki. Sprowadziłem dzwonki do USA. Oto rzecz: w świecie bez ograniczeń, buduj, co chcesz, podążaj za swoją pasją. Ale w 2001 roku istniały realne ograniczenia — nie było dostępnego kapitału. Moją pasją było bycie założycielem firmy technologicznej, w USA, najlepiej w Nowym Jorku, bo byłem szaleńczo zakochany w dziewczynie (nie wyszło). Więc musiałem być w Nowym Jorku, w USA, budując firmę technologiczną. Ale nie było pieniędzy od VC; technologia umarła; to miał być mały, niszowy biznes. Więc zamiast budować coś, co chciałbym budować, zbudowałem coś, co, jak sądziłem, mogłem uczynić dochodowym przy bardzo ograniczonym kapitale. Dlatego zbudowałem biznes dzwonków — mimo że nigdy tak naprawdę nie słuchałem muzyki i uważałem, że firmy muzyczne to idioci. I byli. Ciągle odmawiali moim propozycjom, mimo że próbowałem zarobić dla nich pieniądze, a ja ostatecznie zarobiłem dla nich setki milionów. Firmy telefoniczne też nie rozumiały tej okazji.

Więc nie podobały mi się produkty, które sprzedawałem, i nie sądziłem, że zapewnianie nastolatkom „street cred” wnosi wiele do społeczeństwa. Ale szczerze podobał mi się proces — budowanie firmy, zatrudnianie zespołu, skalowanie, zawieranie transakcji — mimo że nie lubiłem tej kategorii. Musisz też być świadomy ograniczeń, w których żyjesz. Nie miałem pieniędzy od VC, więc zbudowałem tę firmę w staromodny sposób: na zyskach. Prawie umarliśmy wiele razy. 27 razy nie wypłaciliśmy pensji, w tym cztery miesiące z rzędu. Zajęło dwa i pół roku, zanim udało się zawrzeć pierwszą umowę z operatorem. Ale kiedy już się udało, pokochali nas, a przychody wzrosły z 1 miliona do 5 milionów, a potem do 200 milionów, z zyskiem. Potem sprzedałem ją — za wcześnie, ale lepiej za wcześnie niż za późno, i za gotówkę, bo akcje poprzedniej firmy spadły o 99,98%. W wieku 29 lat zarobiłem około 43 miliony dolarów. Środek do celu się opłacił, a teraz miałem kapitał, by zbudować to, co naprawdę chciałem.

Wtedy wróciłem do budowania rynków i stworzyłem OLX. OLX to Craigslist dla reszty świata, tyle że zorientowany na urządzenia mobilne i przyjazny dla kobiet — ponieważ kobiety są głównymi decydentami w każdym gospodarstwie domowym. Kobiety decydują, w jakim domu mieszkasz, jaką nianię zatrudniasz, jaki samochód i kanapę kupujesz. Craigslist był najmniej przyjazną dla kobiet stroną, jaką można sobie wyobrazić, pełną oszustw, prostytucji i śmieci. Pomyślałem: na rynkach wschodzących, takich jak Indie, Pakistan i Brazylia, nie ma systemów płatności, zaufania, wysyłki. Czy mogę zbudować stronę, która stanie się częścią tkanki społecznej i uczyni świat lepszym miejscem? Zajęło to dużo czasu, ale zadziałało — tym razem z wsparciem VC, budując coś, na czym naprawdę mi zależało. Rozwinąłem ją do 350 milionów użytkowników miesięcznie. Około 5% światowej populacji korzysta z niej co miesiąc; dziesiątki milionów ludzi zarabiają na niej na życie. W tych krajach jesteśmy częścią tkanki społecznej. Codziennie otrzymywaliśmy tysiące listów od użytkowników, mówiących nam, jaką różnicę zrobiliśmy. Więc moja ambicja w końcu zgrała się z moimi wartościami.

Jodie Cook: W wieku pięciu lat miałeś ambicję wywołania efektu fali. Czy w przypadku OLX — bycia częścią tkanki społecznej, otrzymywania tych wszystkich wiadomości — byłeś świadomy, że to właśnie to, co miałeś robić?

Fabrice Grinda: O, tak. Dlatego to zacząłem. Studiowałem ekonomię, bo wyjaśnia, jak działa świat, i kocham rynki, bo wprowadzają efektywność w rzeczy, które są nieprzejrzyste i rozdrobnione. Czyniąc rzeczy tańszymi, czynią je lepszymi i zwiększają siłę nabywczą ludzi. Więc od początku wiedziałem, że chcę budować rynki. Dla mnie siła internetu to taniej, lepiej, szybciej, i chciałem to przynieść setkom milionów — jeśli nie miliardom — ludzi. Wiedziałem, że OLX to firma, którą miałem zbudować. Zajęło to trochę czasu, ale pokochałem to. Zgodne wartości, zgodna misja.

Ale co zabawne, kiedy już odniosłem sukces, znowu stało się to samo — poczułem, że nie realizuję już misji swojego życia. Wyobraź sobie rok 2012: wygrałem wojnę. Ogromna firma, 11 000 pracowników, 30 krajów, listy od użytkowników każdego dnia, czołowa strona w każdym z tych krajów — masowe zewnętrzne potwierdzenie. Ale nie byłem już szczęśliwy, bo praca się zmieniła. Na początku pisałem historie użytkowników i specyfikacje produktów, czując bezpośredni wpływ na wynik. Kiedy masz 11 000 pracowników i jesteś częścią spółki giełdowej, twoja praca polega na tworzeniu kwartalnych budżetów i upewnianiu się, że osiągasz liczby. A ja nie byłem szczęśliwy na co dzień. Więc wróciłem do podstaw. Co jeśli — niewyobrażalne — zrezygnuję z firmy, którą założyłem, tej, w której dostaję całe wynagrodzenie i uznanie, ponieważ nie jest już zgodna z tym, co chcę robić? I wiedziałem, że nadszedł czas, bo nie kochałem codziennej pracy. Dla mnie kochanie codziennej pracy jest tym, co się liczy. Więc napisałem sobie kolejny długi e-mail, przedstawiając wszystkie szalone rzeczy, które mógłbym robić zamiast tego. Napisałem go latem 2012 roku, kiedy byłem jeszcze CEO OLX.

Jodie Cook: Kiedy to piszesz, piszesz do swojego obecnego ja?

Fabrice Grinda: Tak, do mojego obecnego ja. Przedstawiam, gdzie jestem w życiu, z czego jestem zadowolony, z czego nie, co mogłoby być lepsze i jakie są opcje, bez żadnych ograniczeń. Poszedłem na całość — kandydować na Kubie, zostać intelektualistą publicznym, cokolwiek. Następnie, zamiast wyobrażać sobie idealny dzień dla każdej opcji — dzień, w którym odnosisz sukces i jesteś celebrowany — wyobrażam sobie przeciętny dzień. Jak to naprawdę wygląda i jakie są plusy i minusy? Co bym chciał? Czego bym nie chciał? Potem wysyłam e-mail do ludzi, którzy mnie znają — przyjaciół, doradców — i zadaję dwa pytania: wiedząc to, co wiesz o mnie, co myślisz, że powinienem zrobić? I, gdybyś to był ty, co byś zrobił? To są różne perspektywy. Większość ludzi, gdyby byli prezesami niezwykle udanej firmy z niesamowitym wynagrodzeniem i uznaniem, zostałaby. Mój wniosek był taki: absolutnie nie. Zaczynasz od zera.

W rzeczywistości poszedłem do pełnych pierwszych zasad. Zdecydowałem, że nie podoba mi się, że życie ma tryb domyślny — masz mieszkanie, więc tam idziesz; miasto, więc tam mieszkasz; grupę przyjaciół, więc się z nimi spotykasz. Co by było, gdybym wszystko oddał na cele charytatywne i zaczął od niczego? Pełne pierwsze zasady. Gdybym miał nieskończony czas i nic do roboty, gdzie chciałbym być dzisiaj? Co chciałbym robić? Kogo chciałbym zobaczyć?

Więc to jest ćwiczenie, przez które przeszedłem po podjęciu decyzji o odejściu z OLX. Poszedłem do pierwszych zasad, a potem iterowałem — nie wiedziałem, jaka będzie odpowiedź. Próbowałem couchsurfingu u przyjaciół, co było totalną katastrofą. Moja wizja była taka, że będziemy mieli nieskończony czas na przebudowanie świata, rozmowy jak na studiach, grę w tenisa. Ale ja byłem singlem z nieskończoną energią i czasem, a oni byli małżeństwem z dziećmi. Nie byłem wartością dodaną; byłem rozpraszaczem. Więc to nie zadziałało.

Jodie Cook: I musisz też spać na kanapie.

Fabrice Grinda: Dokładnie. Próbowałem więc wielu rzeczy. Przez lata wynajmowałem mieszkania przez Airbnb. Pracowałem z hoteli. Próbowałem zostawać w jednym miejscu na tydzień, a potem co tydzień się przeprowadzać, ale to było męczące. Próbowałem dwóch miesięcy, ale to było za długo. Iterowałem i iterowałem, aż doszedłem do miejsca, w którym jestem dzisiaj. Ludzie nie rzucają wystarczająco dużo spaghetti na ścianę. Dwie rzeczy mają znaczenie: musisz rzucić spaghetti, a potem musisz czytać znaki. Przez siedem lat próbowałem zbudować duży kompleks na Dominikanie, a przez siedem lat wszechświat ciągle mówił nie, nie, nie. Napisałem nawet post na blogu o tym, jak wszechświat kopie mnie w zęby — właściwie nazywa się „Wszechświat szepcze do ciebie”. Przez długi czas odmawiałem przyjęcia odmowy.

Jodie Cook: I to było niedawno?

Fabrice Grinda: Tak, niedawno. Wyjaśniłem, dlaczego wybrałem Dominikanę i wszystko, co poszło nie tak, raz za razem. Ale nauczyłem się czytać znaki. Znacznie lepiej mi to idzie, odkąd poważnie podjąłem swoją duchową ścieżkę, co wydarzyło się dość przypadkowo — odbyłem trzy głębokie podróże psychodeliczne: jedną na ayahuasce, jedną na psylocybinie i kilka na LSD. Od tego czasu znacznie lepiej czytam znaki niż wcześniej, kiedy je ignorowałem.

Zawsze uważałem, że życie to gra. Napisałem nawet długi post na blogu o sensie życia — sens życia to samo życie: grać w grę i być swoim prawdziwym, autentycznym sobą. Większość ludzi tego nie rozumie. Myślą, że rzeczy są poważne, podczas gdy to wszystko jest grą, zabawą. Ale tutaj wielu ludzi w duchowości zawodzi i dlatego wielu z nich nigdy nie zarabia pieniędzy: pozwolenie, aby rzeczy płynęły, bardzo różni się od siedzenia na kanapie i czekania, aż coś się wydarzy. Płynięcie z prądem rzeki to nie jest nicnierobienie. To robienie rzeczy, a potem obserwowanie reakcji, jaką otrzymujesz od wszechświata, aby zobaczyć, czy jesteś w zgodzie. Nadal musisz być aktywny. Mnisi, którzy myślą, że muszą medytować cały dzień, moim zdaniem, nie rozumieją sensu symulacji. Masz być uczestnikiem, a nie transcendować ani się wycofywać. Zen nazwałby to przylgnięciem do pustki; Watts powiedziałby, że przegapili puentę. W momencie, gdy odrzucasz grę, wracasz do iluzji — myślisz, że gdzieś indziej jest czystszy stan, ale go nie ma. To jest gra. Gra polega na graniu w to życie. Dlatego powinieneś się nią bawić. Dlatego przez całe życie robiłem rzeczy, które sprawiają mi radość, nawet jeśli dla innych nie mają sensu — opuszczenie firmy na szczycie, oddanie wszystkich moich posiadłości na cele charytatywne, założenie startupu technologicznego w 2001 roku, kiedy technologia była „martwa” i wszyscy mówili mi, żebym poszedł do szkoły biznesu lub private equity.

Rób rzeczy, które rezonują. Prowadzę bardzo nietradycyjne życie — rozproszone na trzech i pół obszarach geograficznych, z nietradycyjnym związkiem — ale jest ono zgodne ze mną. Nie powinieneś żyć w obawie przed osądem innych, ani robić rzeczy, bo myślisz, że „powinieneś”. Rób to, co jest dla ciebie właściwe i co naprawdę rezonuje.

Dotyczy to również startupów. Budujesz, próbujesz rzeczy — musisz spróbować wielu rzeczy, rzucić spaghetti — a potem czytasz znaki. W startupie najgorsze jest powolne upadanie; chcesz upaść szybko. Staraj się mocno, a jeśli to nie działa, idź dalej. Jeśli twoje wskaźniki są 10 razy gorsze od tego, gdzie powinny być, prawdopodobnie tam nie dotrzesz. Jeśli są 50% gorsze, to przy wystarczającej iteracji prawdopodobnie tak. Liczy się wytrwałość i upór — jeśli nie starasz się mocno, to nic nie znaczy — ale musisz też czytać znaki. Starasz się mocno, a potem dowiadujesz się, czy to zadziała, na podstawie danych i sygnałów, które otrzymujesz.

Jodie Cook: Kiedyś usłyszałam frazę: „wszechświat nagradza tych, którzy podejmują duże ryzyko”. Co, jak sądzę, jest jak rzucanie dużego spaghetti na ścianę.

Fabrice Grinda: Zbudowanie małego startupu to tyle samo pracy, co dużego. Otworzenie restauracji to tyle samo pracy, co zbudowanie firmy wartej miliard dolarów. Więc równie dobrze możesz zbudować tę dużą. Idź na całość albo wracaj do domu. Ale znowu, musi to być odzwierciedlenie ciebie — nie ma w tym osądu. Niektórzy ludzie są bardzo szczęśliwi, prowadząc mały rodzinny biznes lub restaurację; może chcesz lokalnego połączenia ze swoją społecznością i uwielbiasz rozmawiać z klientami. Optymalizuj pod kątem tego, co jest dla ciebie właściwe.

I tak naprawdę nie sądzę, żeby wszechświat nagradzał tych, którzy podejmują duże ryzyko, bardziej niż tych, którzy podejmują małe. Myślę, że nagradza ludzi, którzy robią to, co jest dla nich właściwe — co jest zgodne z ich energią, pasją, wizją i radością. Wszechświat nagradza zabawę i radość. Bądź radosny i zabawny we wszystkim, co robisz. Ta zabawa jest nagradzająca sama w sobie i myślę, że zostaniesz za nią nagrodzony. Kiedy ludzie wymuszają rzeczy, trudno jest to utrzymać.

Jodie Cook: Czy zawsze stosowałeś to również do ludzi w swoim życiu? Czytanie znaków, granie w grę, podążanie za radością — czy stosujesz to do tego, z kim spędzasz czas?

Fabrice Grinda: Tak. Po pierwsze, nie sądzę, żeby w życiu istniało duże prawdziwe ryzyko dla ludzi takich jak ja. Mój pierwszy startup zbankrutował — i co z tego? W minutę znalazłbym pracę w McKinsey lub Goldman. Mógłbym zarobić mnóstwo pieniędzy, gdybym chciał; wszyscy moi przyjaciele odnoszą sukcesy i mogliby mnie zatrudnić; mógłbym mieszkać na kanapie u rodziców. Nie ma prawdziwego ryzyka. Co jest najgorsze — mieszkam z rodzicami przez kilka lat? To nie koniec świata. Ludzie mają przesadzone poczucie ryzyka, które podejmują. Zbankrutowałem — i co z tego? Nie jest tak trudno zarobić na jedzenie, a ludzie mogą ci pomóc. Dobra, może nie jesz w eleganckiej restauracji, ale bufet „jesz, ile chcesz” za pięć dolców istnieje. Ludzie przeceniają, ile naprawdę jest ryzyka. Jeśli jesteś pewny swoich umiejętności i intelektu, nie ma ryzyka.

Po drugie, tak, ludzie, którymi się otaczasz, mają znaczenie. Staram się otaczać ludźmi, którzy mają podobną mentalność. Zauważyłem, że ludzie, którzy ciągle narzekają, że spotykają ich okropne rzeczy, mają tendencję do stawiania się w sytuacjach, w których dzieją się okropne rzeczy — to błąd potwierdzenia dla ich przekonania, że wszechświat chce ich dopaść. Wierzę, że wszechświat chce mnie nagrodzić, więc tak się dzieje. Otaczam się więc beztroskimi ludźmi, którzy wierzą w to samo: że życie to gra, jesteś tu, żeby się bawić, ciężko pracujesz, ale nie traktujesz tego wszystkiego zbyt poważnie.

Jodie Cook: Kiedy miałeś 11 000 pracowników i całe to zewnętrzne uznanie, ale zdałeś sobie sprawę, że nie jesteś szczęśliwy — jak przekształciłeś to uczucie w następny plan? Jak dużą rolę odegrał e-mail, który napisałeś do siebie?

Fabrice Grinda: To było dla mnie przed medytacją, przed duchowym przebudzeniem — to zaczęło się 30 maja 2015 roku. Kiedy masz wrażenie, że jesteś znudzony lub nieszczęśliwy, myślisz o tym i rozmawiasz o tym z ludźmi, ale myślenie o tym jest luźne i nieuporządkowane. To, co kocham w pisaniu, to to, że porządkuje myśli. Kiedy kładziesz pióro na papierze, musisz wyrazić, z czym naprawdę czujesz się komfortowo, a z czym nie — rzeczywiste plusy i minusy. Rozmyślałem o tym miesiącami, a pisanie było wyjaśnieniem tego procesu. Poświęcenie czasu na zapisanie tego uporządkowało moje myślenie znacznie bardziej rygorystycznie i stało się podstawą wniosku, że powinienem odejść.

Jodie Cook: Ciekawe, że jesteś ENTJ. Ja jestem ENTJ; mój mąż jest INTJ. Całe życie spędziłam wśród NTJ-ów — prawie myślałam o założeniu podcastu o nazwie „NTJ Radio”. I wszyscy myślimy, że jesteśmy najlepsi.

Fabrice Grinda: Chociaż jestem na granicy — uwielbiam wystąpienia publiczne, ale równie dobrze czuję się sam z książką. Small talk wysysa całą moją energię; nienawidzę go. Chętnie jadę na Burning Man z dziewczyną i cieszę się miejscem, ale nie po to, żeby prowadzić small talk z nieznajomymi.

Jodie Cook: N ma sens — intuicyjny, wizjonerski, w zgodzie z duchowością. Ale T i J mogą wydawać się z tym sprzeczne, ponieważ chcemy planować rzeczy i wszystko logicznie układać. Czy kiedykolwiek czułeś to rozdarcie, przed 30 maja 2015 roku?

Fabrice Grinda: Po pierwsze, nie powtarzałem testu, więc może się zmieniło.

Jodie Cook: Racja.

Fabrice Grinda: Możesz być bardziej F, niż myślisz.

Jodie Cook: Może, tak — to byłoby interesujące. Typ ENTJ to dowódca: kontroluje wszystko, dąży do kontroli, kurczowo trzyma się kontroli. Więc jak to —

Fabrice Grinda: Widzę to inaczej. Wprowadzasz rzeczy w ruch, ale nie przywiązujesz się do wyniku. Wykonujesz pracę, a potem obserwujesz, jak się to rozwija, i odpowiednio się dostosowujesz. Nigdy nie byłem maniakiem kontroli, nawet wcześniej.

Jodie Cook: I postawa „dasz radę” — niektórzy ludzie mają wewnętrzny monolog mówiący „nie, nie dasz rady, to nigdy nie zadziała”. Ty nigdy tego nie miałeś. Istnieje szkoła myślenia, która mówi, że twój wewnętrzny monolog pochodzi od rodziców, którzy mówią ci, co możesz, a czego nie możesz robić. Skąd wziął się twój?

Fabrice Grinda: Nie wiem — może było odwrotnie. Może pochodziło to z obserwowania moich rodziców i myślenia: ci ludzie są niekompetentni, zrobię to sam.

Jodie Cook: Powiedziałeś im to?

Fabrice Grinda: Och, tak. Kiedy miałem 10 lat, byłem nieznośny. Mówiłem rodzicom przy stole, że powinni być wdzięczni za moją intelektualną obecność. Byłem nieznośnym, aroganckim dzieckiem — Sheldonem Cooperem. Mówiłem im, że nie rozumiem, skąd wziął się mój intelekt, ale wyraźnie nie pochodził od nich. A jednak, co zabawne, byłem prawdopodobnie najlepszym dzieckiem, jakie można było mieć: przeskakiwałem klasy, same piątki z plusem, nigdy nie wpadałem w kłopoty, nigdy nie piłem, nigdy nie wychodziłem. Dosłownie najlepszy pod każdym względem — ale też bardzo zimny i osądzający, niezbyt czuły.

Jodie Cook: I śmiejesz się z tego z nimi teraz?

Fabrice Grinda: Och, absolutnie. Moja matka się ze mnie śmieje. Zdecydowanie śmiejemy się z tego teraz. Ale tak, wtedy byłem bardzo inny.

Jodie Cook: Jak się ma Angel?

Fabrice Grinda: Ma infekcję oka, więc potrzebuje kołnierza, a ja muszę jej zakraplać oczy rano i wieczorem, ale ma się świetnie. Mamy teraz niesamowitą relację, ponieważ — wiesz co? Nie są tak inteligentni i to jest w porządku. Nie są tak ambitni i to jest w porządku. Są swoimi własnymi ludźmi, z własnymi plusami i minusami oraz rzeczami, które kochają. Kiedyś byłem osądzający; teraz już nie. Teraz akceptuję ludzi takimi, jacy są. Kiedyś chciałem zmieniać ludzi lub oceniać ich według pewnych ram wartości. Teraz widzę każdego jako bezcennego dokładnie takiego, jaki jest. W rzeczywistości — dziękuję, że jesteś sobą, bo to pozwala mi być sobą. Nie mógłbym mieć życia, które kocham dzisiaj, gdyby nie wszyscy inni ludzie żyjący swoim życiem i pozwalający mi żyć moim. To jest prawdziwa różnica: osąd całkowicie zniknął. Nie sądzę, żeby istniał jakikolwiek zły sposób na życie. Robisz to, co jest dla ciebie właściwe, i to jest w porządku. A może robisz rzeczy, które nie są dla ciebie właściwe — ale może to jest doświadczenie, którego potrzebujesz, aby nauczyć się tej lekcji. Ludzie mogą ci dawać rady, ale to od ciebie zależy, czy je przyjmiesz. To twoja podróż i nie powinieneś osądzać podróży innych ludzi; nie wiesz, przez co przechodzą. To prawdopodobnie największa różnica między wtedy a teraz.

Jodie Cook: Zabawne — właśnie pisałam słowo „rada”, kiedy to powiedziałeś. Więc z tą pełną akceptacją innych ludzi, co robisz, gdy ktoś konkretnie prosi cię o radę?

Fabrice Grinda: Mówię im to, co sam chciałbym usłyszeć: gdybym był tobą, oto co bym zrobił; gdybym był sobą w twojej sytuacji, oto co bym zrobił; i oto proces, który bym zastosował. Teraz to ty decydujesz, czy to rezonuje i czy podjąć działania. Więc nadal udzielam rad, zwłaszcza gdy jestem o to proszony — ale nie jestem przywiązany do wyniku. To ich wybór, czy je przyjmą, czy nie.

Na przykład, część tego, jak przekazuję pieniądze na cele charytatywne, polega na tym, że od czasu do czasu, kiedy mam duży sukces, po prostu daję pieniądze przyjaciołom — ponieważ wielu z nich podjęło decyzje, które są dobre dla ludzkości, ale niekoniecznie dla nich samych. Ktoś, kto prowadził klinikę dermatologiczną, zdecydował się zająć badaniami nad rakiem i obniżył swoją pensję pięciokrotnie. Może lepiej dla świata — ale niekoniecznie dla niego. Więc od czasu do czasu daję takim ludziom 100 000 lub 200 000 dolarów, a robię to tak: to nie jest cykliczne i nie ma żadnych zobowiązań. Możesz to przepuścić w Vegas, pojechać na wakacje, wpłacić zaliczkę na dom — to nie ma znaczenia. Daj chętnie i swobodnie, bez oczekiwań. Zrób to, bo to właściwa rzecz do zrobienia, bo ich kochasz. To dotyczy wszystkiego, włączając w to rady. Nie mam oczekiwań co do drugiej strony. Robisz rzeczy, bo są właściwe.

Jodie Cook: Czy jest coś, o co powinnam była cię zapytać? Coś, o czym naprawdę chciałeś porozmawiać, a czego nie poruszyliśmy?

Fabrice Grinda: Myślę, że ludzie są słabi w — i to jest temat niedawnego posta na blogu — byciu sobą. Zbyt wielu ludzi ma połączenie FOMO i robienia rzeczy, bo myślą, że powinni, bo myślą, że ktoś taki jak oni powinien chcieć tych rzeczy, albo dlatego, że ich rodzice lub społeczeństwo tego chcą. Bardzo niewielu ludzi jest naprawdę sobą, robiąc to, co naprawdę chcą i będąc swoim autentycznym ja, zamiast martwić się o to, co myślą inni. To prawdopodobnie największy błąd, jaki popełniają młodzi ludzie — martwienie się o to, co myślą inni, kiedy nikt tak naprawdę o nich nie myśli, i robienie rzeczy, bo „powinni”, a nie dlatego, że chcą. Nie rób rzeczy dla CV czy rodowodu. Rób je, bo naprawdę chcesz. Kiedy to robisz, z moich obserwacji, dzieją się bardzo dobre rzeczy.

Jodie Cook: Przed 27. rokiem życia, zanim kiedykolwiek się umawiałeś, ekscytując się i myśląc, że wszyscy inni są idiotami — czy miałeś jakieś poczucie obowiązku, czy martwiłeś się o to, co myślą ludzie? Czy zawsze po prostu o tym nie myślałeś?

Fabrice Grinda: Nigdy się nie przejmowałem, bo oceniałem ich za to, że nie są wystarczająco inteligentni. Oni mogli mnie oceniać za to, że byłem prawiczkiem w wieku 27 lat, ale ja mogłem ich oceniać za to, że są niegodni. Więc nie — nigdy się nie przejmowałem.

Jodie Cook: Czy kiedykolwiek napisałeś „radę dla mojego dawnego ja”?

Fabrice Grinda: Zabawne jest to, że kiedy zadaję sobie pytanie, czy czegoś żałuję, odpowiedź brzmi prawdopodobnie nie — ponieważ kocham to, gdzie jestem w życiu dzisiaj, i niczego bym nie zmienił. Gdybym cokolwiek zmienił, prawdopodobnie nie byłbym tam, gdzie jestem. Włączając w to bardzo publiczną porażkę w wieku 25 czy 26 lat, włączając w to bycie prawiczkiem do 27 roku życia, włączając w to bycie aroganckim, protekcjonalnym dzieckiem. Gdybyś „naprawił” wszystkie te rzeczy, obawiam się, że wynik byłby faktycznie gorszy. Z pewnością byłby inny, i mogę sobie wyobrazić wiele scenariuszy, w których jest gorzej niż tam, gdzie jestem. Szczerze myślę, że teraz prowadzę najlepsze życie, jakie kiedykolwiek było.

Jodie Cook: Kiedy mówisz o publicznej porażce — czy możesz pokrótce opisać, jak bardzo była publiczna?

Fabrice Grinda: Byłem w wiadomościach o ósmej wieczorem każdego dnia i na okładce każdego magazynu. Więc kiedy firma zbankrutowała — a ja pokłóciłem się z jednym z najbogatszych ludzi na świecie w tamtym czasie — było to bardzo głośne. Podpisałem umowę o zachowaniu poufności, więc nie mogłem mówić o niczym, co się wydarzyło. Mój wizerunek był niszczony, a ja nawet nie mogłem się bronić.

Jodie Cook: Co robiłeś, kiedy te nagłówki krążyły?

Fabrice Grinda: Co zabawne, specjalnie się tym nie przejmowałem. Myślałem: jestem niesamowity, ludzie mają prawo do swoich opinii, a ja po prostu założę swój następny startup — nawet jeśli będzie mały i nie będzie w nim pieniędzy.

Jodie Cook: Zastanawiam się, czy po prostu miałeś poczucie, że to będzie tylko chwilowy problem — historia, którą opowiesz w przyszłości.

Fabrice Grinda: Zdecydowanie tego nie wiedziałem. W tamtym czasie myślałem, że straciłem największą rzecz — że byłem we właściwym miejscu o właściwym czasie z odpowiednimi umiejętnościami, i pozwoliłem, by mi to umknęło. To to samo uczucie, które miałem za każdym razem, gdy się zakochiwałem i to nie wychodziło — w tym ostatnio. W danej chwili czuje się to jak druzgocące, ostateczne zakończenie. Ale to interesujące: teraz, kiedy takie rzeczy się dzieją, myślę, że może jest coś w idei jednej nieskończonej teraźniejszości. Na drugiej randce z pewną kobietą, po tym jak odeszła, wysłałem jej notatkę głosową, mówiąc: „To jest niesamowite, kocham cię” — a potem pomyślałem, co do diabła, właśnie powiedziałem jej, że ją kocham na drugiej randce. Więc usunąłem to i nie powiedziałem jej przez następne pięć miesięcy, bo byłem zawstydzony. Ale jakoś wiedziałem, że będzie jedną z wielkich miłości mojego życia. A w ostatnich miesiącach, przed naszym niedawnym rozstaniem, czułem strach — mimo że nigdy nie byłem tak zakochany, i wszystko wydawało się najbardziej idealne, jak kiedykolwiek. Jakoś czułem, że to nadchodzi. Myślę, że czasami masz przeczucie takich rzeczy.

To zabawne — dopiero w tym roku naprawdę zacząłem pisać na te tematy duchowości. Napisałem coś, czego nie opublikowałem, bo rodziłoby to pytanie, dlaczego nagle piszę o zakochiwaniu się i w kim powinniśmy się zakochiwać. Ale, wierzcie lub nie, Dan Brown — autor Kodu Leonarda da Vinci — właśnie wydał nową książkę, Sekret Sekretów, a dotyczy ona świadomości i niedualnej egzystencji. Naprawdę to ze mną rezonowało; czytam ją teraz. Faktycznie napisał dobrą książkę, jak na raz. Te niedualne tematy zdecydowanie zajmowały moje myśli przez ostatnie sześć do dziewięciu miesięcy.

Jodie Cook: Czytałeś Grę życia i jak w nią grać?

Fabrice Grinda: Nie, ale podejrzewam, że mógłbym ją napisać.

Jodie Cook: To bardzo stara książka — drugie wydanie jest z 1941 roku, może wcześniej, być może z lat 20. XX wieku. Florence Scovel Shinn. To wszystko te klasyczne idee. Mam z niej tak wiele zaznaczonych fragmentów. Czy poleciłbyś inne książki? Gdybyś wziął bardzo logiczną, sceptyczną osobę i powiedział: „przeczytaj jedną książkę, która zmieni twoje życie”, która by to była?

Fabrice Grinda: Szczerze, przeczytaj mój post na blogu o sensie życia. To prawie książka sama w sobie — czytanie zajmuje około godziny. Powodem, dla którego warto to zrobić dla sceptycznej, racjonalnej osoby, jest to, że wychodzę od pierwszych zasad: to jest to, czego doświadczyłem jako racjonalna, naukowo myśląca jednostka, i tak to wyjaśniam. Dobrze sprawdza się dla sceptycznych intelektualistów jako argument, dlaczego świat jest taki, jaki jest, w przeciwieństwie do wielu duchowych bzdur, które nie rezonują z normalnymi ludźmi. Miło jest powiedzieć „wszechświat jest jednością” i „Maja to iluzja”, ale to nie przemawia do ludzi. To, co opisuję, to rzeczywiste, z pierwszej ręki, prawdziwe doświadczenie — a potem uogólniam.

Jodie Cook: Czy przekształciłeś ten post na blogu w książkę?

Fabrice Grinda: Ten jeden, może. Blog jako całość jest trudniejszy. Długo o tym myślałem. Po pierwsze, chciałem poczekać, aż moje dzieci będą starsze, żebym mógł powiedzieć, że jestem odnoszącym sukcesy rodzicem, oprócz tego, że mam udane życie. Drugi problem: najpopularniejsze książki non-fiction mają jedną centralną ideę powtarzaną pięćdziesiąt razy. Mój blog powinien być prawdopodobnie bardziej udany niż jest, i z pewnością byłby, gdyby miał jeden centralny temat — cała duchowość, albo wszystkie rynki, albo całe pozyskiwanie funduszy. Fakt, że piszę o miłości, podejmowaniu decyzji i niedualnej egzystencji, utrudnia znalezienie publiczności, ponieważ głęboko intelektualni i ciekawi ludzie są nieliczni; większość ludzi jest bardziej wąska. Tak więc szerokość tematów, które poruszam, utrudnia zbudowanie książki wokół jednego, zunifikowanego tematu.

Jodie Cook: Ale czy ty nie jesteś tym zunifikowanym tematem? Nawet jeśli setka twoich najbliższych przyjaciół przeczyta to najpierw, jeśli wszyscy to pokochają i powiedzą o tym innym ludziom — myślę, że to ty jesteś tematem.

Fabrice Grinda: Tak. To może być „gra życia”. Książka, którą chciałem napisać, nazywa się Życie: Jak żyć najlepiej, jak to możliwe. Myślałem o tym — ale chciałem poczekać, aż udowodnię, że jestem również odnoszącym sukcesy rodzicem.

Jodie Cook: Jak to definiujesz? I ile lat muszą mieć, żeby to udowodnić?

Fabrice Grinda: Szczęśliwe, dobrze przystosowane dzieci, które rozwijają się w świecie, będąc sobą — nie są w depresji, nie są uzależnione. Prawdopodobnie wiedziałbyś to dość wcześnie, ale żeby mieć pewność, może 25 lub 30. Teraz mają cztery, dwa lata i minus dziewięć miesięcy. W przyszłym tygodniu wszczepiam zarodek surogatce — trzeci. Mój syn o to poprosił: rok temu, kiedy miał trzy lata, powiedział, że chce brata. I to ten sam syn, który włożył penisa do Seaboba i go skaleczył — nie na stałe; dzieci robią wiele głupich rzeczy. Ale potraktowałem to jako wszechświat przemawiający do mnie przez niego. Więc odbyłem z nim rozmowę: czy rozumiesz, że brat nie wychodzi w pełni ukształtowany, że będzie potrzebował mleka, że będzie mały i będzie musiał nauczyć się mówić i chodzić? A on powiedział: „Tak, ale w końcu będzie wspaniały. Chcę brata.” Więc pomyślałem: okej, wszechświat mówi mi, żebym zrobił mu brata.

Mam zamrożone zarodki od dawczyni jajeczek — znalazłem dawczynię, kiedy zdecydowałem się na dzieci, co nastąpiło po ceremonii ayahuaski. Mówiąc o czytaniu znaków: podczas tej ceremonii wszyscy wokół mnie przeżywali okropne chwile — wymiotowali, płakali, krzyczeli. Wiadomość, którą otrzymałem, była taka, że żyję swoim najlepszym życiem, moim celem życiowym. Moja podróż była przeciwieństwem podróży wszystkich innych — śpiew, taniec, miłość, radość. Wypiłbym cztery filiżanki, a wszyscy wokół mnie cierpieli, podczas gdy ja myślałem: to jest najlepsza rzecz na świecie, mógłbym to robić cały dzień.

Ale moja babcia — która zmarła ponad 20 lat wcześniej — powiedziała mi coś. Powiedziała, że byłem niechętny posiadaniu dzieci, ponieważ myślałem, że prowadzę idealne życie, a dzieci obniżą jego jakość. A to przekonanie opierało się na danych obserwacyjnych: moi znajomi z dziećmi znikali z mojego życia, zawsze byli zmęczeni i narzekali na swoje dzieci, ilekroć ich widziałem. Ale ona powiedziała: mylisz się. Prowadzisz nietradycyjne życie, więc możesz być nietradycyjnym rodzicem. To, co ludzie w Nowym Jorku robią źle, to stawanie się rodzicami helikopterowymi — zastępują dzieci swoim własnym życiem, przestają być parą czy indywidualnymi osobami, stają się tylko „rodzicami”. Nie rób tego. Żyj dalej swoim życiem i zabieraj ze sobą dzieci; będą się dobrze bawić. Więc zabierałem moje trzy- i czterolatki na heli-skiing, kitesurfing, wspinaczkę skałkową, paralotniarstwo — wkładam go do nosidełka i idziemy na kemping. Co tylko chcesz. Miała rację, że koszt jest niższy — nie finansowo, ale pod względem jakości życia — niż się spodziewałem. I powiedziała, że korzyści są większe, niż myślałem. Każdy rodzic mówi ci „to najlepsza rzecz na świecie”, ale to ogólnik. Ważne było to, dlaczego uważała, że to będzie dla mnie szczególnie wspaniałe: kochasz uczyć — uczyłeś na Harvardzie i Stanfordzie — i pokochasz uczyć kogoś, w kim rozpoznajesz siebie. I jesteś dużym dzieckiem. Uwielbiasz się bawić — grasz w gry wideo, ścigasz się samochodami i samolotami zdalnie sterowanymi. To da ci jeszcze większą wymówkę, żeby budować Lego i zestawy kolejowe. Będziesz największym dzieckiem na świecie i pokochasz to.

Podczas ceremonii odwiedził mnie również biały owczarek niemiecki, który powiedział: jesteś epicką istotą światła, latarnią w uniwersum ciemności — potrzebujesz epickiego białego psa. Myślisz, że Duch z Gry o Tron jest fikcyjny, ale jest oparty na prawdziwym psie, białym owczarku niemieckim. Przyjdź i znajdź mnie. Więc pokochałem tę ceremonię: prowadzę swoje najlepsze życie, plus dzieci i biały owczarek niemiecki, i chłopiec i dziewczynka, ponieważ relacja z każdym jest inna. I inne przesłanie z tej ceremonii brzmiało: jeśli ciągle próbujesz i to nie działa, idź dalej. Ta lekcja przyszła w 2018 roku — wtedy opuściłem Dominikanę. Po tej ceremonii stało się jasne: podążaj za znakami, które daje ci wszechświat. Więc to tylko siedem czy osiem lat, odkąd lepiej radzę sobie z odczytywaniem znaków, zamiast forsować rzeczy.

Jodie Cook: Interesujesz się astrologią?

Fabrice Grinda: Nie bardzo. Czy może być w tym coś? Może. Ale jestem bardziej typem osoby, która mówi „weźmy kwas, wczujmy się i ogarnijmy sprawy” — kilka razy w roku, małe dawki. Głębokie ceremonie, jak mówiłem, do tej pory trzy razy. Zobaczę, kiedy nadejdzie następna.

Jodie Cook: Czy ostatecznie wierzysz, że rzeczy są z góry przeznaczone?

Fabrice Grinda: Myślę, że na poziomie uniwersalnym może istnieć determinizm, ale wierzę, że mamy indywidualną, lokalną wolną wolę — i to nie tylko jej iluzję. Naprawdę myślę, że mamy faktyczną lokalną wolną wolę, nawet jeśli nie ma to znaczenia w skali galaktycznej. Mamy predyspozycje i to od nas zależy, czy za nimi podążymy. Więc wszechświat wydaje się deterministyczny, ale myślę, że nadal mamy indywidualną wolną wolę — i niezależnie od tego, nie zmienia to wyniku wszechświata.

Jodie Cook: Ja też tak o tym myślę. Każdy dostaje tę świadomość i może z nią zrobić, co chce — to od ciebie zależy, czy zagrasz na różnych poziomach. Możesz grać na najwyższym poziomie i osiągnąć wszystko, do czego jesteś zdolny, mając wszystkie swoje karty. Albo możesz wziąć dokładnie te same składniki i zrobić z nimi coś innego, co je zmarnuje — choć możesz nie czuć, że są zmarnowane, ponieważ masz po prostu inny poziom ambicji.

Fabrice Grinda: Tak — to sen o życiu Alana Wattsa. Gdybyś każdej nocy mógł śnić życie trwające 80 lat, najpierw śniłbyś o życiu nieskończonej przyjemności i kontroli. Ale po kilku nocach, gdybyś spełnił wszystkie swoje fantazje, powiedziałbyś: może chcę zrobić coś, gdzie nie kontroluję wyniku — zobaczmy, co się stanie. Miałbyś kilka takich snów, i byłyby one przerażające, ekscytujące i inne. A w miarę upływu nocy śniłbyś coraz dziwniejsze i bardziej szalone rzeczy — w tym cierpienie, wojnę, choroby — ponieważ chodzi o doświadczanie. W końcu doszedłbyś do punktu, w którym żyjesz dokładnie takim życiem, jakie prowadzisz dzisiaj. I naprawdę wierzę, że to prawda.

Moja perspektywa jest taka, że rzeczywistość doświadcza siebie. Jesteśmy wszechświatem; jesteśmy świadomością wszechświata doświadczającą siebie. Wszyscy jesteśmy Bogiem, w zasadzie — ale zapomnieliśmy o naszej boskości, ponieważ ostatecznie jesteśmy jednością. A powodem, dla którego celowo zapominamy o naszej boskości, jest to, abyśmy mogli mieć wszystkie te doświadczenia. Jeśli jesteś nieśmiertelnym, wszechmocnym, wszechwiedzącym bóstwem, nudzisz się. Ta symulacja to sposób na zdobywanie nowych doświadczeń dla inaczej znudzonego, nieśmiertelnego bóstwa. Ponieważ wszyscy jesteśmy boscy, dlatego manifestowanie działa — mamy te supermoce, po prostu o nich zapomnieliśmy. I to nie tylko ja: wszyscy jesteśmy bogami. Ty jesteś bogiem. To tutaj moja interpretacja różni się od tradycyjnego chrześcijaństwa. Oni myślą, że jest jeden Bóg, Jezus Chrystus. Ja myślę, że on jest jednym, ale my wszyscy jesteśmy bogami. Istnieje uniwersalna świadomość, a każdy z nas filtruje jej podzbiór do indywidualnej osoby, którą jesteś. Więc ty jesteś Jodie, ja jestem Fabrice — ale to nieskończona specjacja tej samej uniwersalnej świadomości. Ostatecznie wszyscy jesteśmy jednością. Widzę to, gdy jestem na kwasie: patrzę na atomy stołu i widzę, jak się poruszają, ponieważ między nimi jest głównie przestrzeń. Wszystko to ma dla mnie tak wiele sensu.

Jodie Cook: Często używasz telefonu?

Fabrice Grinda: Po pierwsze, mam włączony tryb „nie przeszkadzać” na stałe — żadnych dzwonków, żadnych wibracji. Chcesz być tu i teraz. Wyobraź sobie, że podczas naszej rozmowy ciągle pojawiałyby się powiadomienia; nawet wibracja odciąga twoją uwagę od teraźniejszości. Czy uważam, że telefon jest przydatny do komunikacji? Absolutnie — cały czas używam WhatsAppa do rozmów z przyjaciółmi i rodziną, i lubię oglądać zabawne filmy na YouTube. Ale nie „doom-scrolluję”. Jestem znacznie bardziej twórcą treści niż konsumentem — piszę posty na blogu, publikuję na Instagramie, Facebooku i YouTube. Nie oglądam zbyt często TikToka, Instagrama ani Facebooka i nie śledzę żadnych wiadomości. Uważam, że wiadomości i polityka to pułapka — maszyna do fabrykowania oburzenia, zaprojektowana, aby przyciągnąć twoją uwagę, ale ostatecznie nieistotna.

To był Fabrice Grinda — anioł biznesu i przedsiębiorca, który udowodnił, że traktowanie życia jak gry działa. Możesz śledzić go online, aby zobaczyć, co zrobi dalej. Co z tego wywiadu spróbujesz zastosować?

Autor Rose BrownData publikacji 2026-06-172026-06-17Kategorie Wywiady i rozmowy przy kominkuDodaj komentarz do Od Sheldona Coopera do Tony’ego Starka z nutką Alana Wattsa

Search

Recent Posts

  • Od Sheldona Coopera do Tony’ego Starka z nutką Alana Wattsa
  • Podstawy budowania bogactwa (bez stawania się typowym finansistą)
  • Aktualizacja FJ Labs Q1 2026
  • A Knight of the Seven Kingdoms: Powrót do opowiadania historii, które naprawdę działa
  • Masterclass na temat rynków w erze AI z Everything Marketplaces

Recent Comments

    Archives

    • czerwiec 2026
    • maj 2026
    • kwiecień 2026
    • marzec 2026
    • luty 2026
    • styczeń 2026
    • grudzień 2025
    • listopad 2025
    • październik 2025
    • lipiec 2025
    • czerwiec 2025
    • maj 2025
    • kwiecień 2025
    • marzec 2025
    • luty 2025
    • styczeń 2025
    • grudzień 2024
    • listopad 2024
    • październik 2024
    • wrzesień 2024
    • sierpień 2024
    • lipiec 2024
    • czerwiec 2024
    • maj 2024
    • kwiecień 2024
    • marzec 2024
    • luty 2024
    • styczeń 2024
    • maj 2023
    • kwiecień 2023
    • grudzień 2022
    • listopad 2022
    • wrzesień 2022
    • marzec 2022
    • styczeń 2022
    • marzec 2021
    • luty 2021
    • grudzień 2020
    • sierpień 2020
    • czerwiec 2020
    • styczeń 2020
    • czerwiec 2019
    • marzec 2019
    • grudzień 2018
    • sierpień 2018
    • listopad 2017
    • sierpień 2017
    • czerwiec 2017
    • czerwiec 2015
    • październik 2014
    • sierpień 2014
    • grudzień 2012
    • lipiec 2012
    • grudzień 2010
    • sierpień 2008
    • sierpień 2007
    • marzec 2007
    • styczeń 2006

    Categories

    • Gospodarka
    • Przegląd roku
    • Podróże
    • Duchowość
    • Nowy Jork
    • Optymalizacja życia
    • Zabawy
    • FJ Labs
    • Podejmowanie decyzji
    • Szczęście
    • Gospodarka
    • OLX
    • Asset Light Living
    • Przemyślenia biznesowe
    • Przemyślenia
    • Osobiste przemyślenia
    • Optymizm i szczęście
    • Polecane posty
    • Psy
    • Przegląd roku
    • Przedsiębiorczość
    • Przemówienia
    • Zabawa z jednorożcami
    • FJ Labs
    • Filmy i programy telewizyjne
    • Wywiady i rozmowy przy kominku
    • Książki
    • Gry wideo
    • Crypto/Web3
    • Rynki zbytu
    • Gadżety techniczne
    • Duchowość

    Meta

    • Zaloguj się
    • Kanał wpisów
    • Kanał komentarzy
    • WordPress.org
    Ask me your questions
    Pitch me Your Startup
    • Home
    • Ask me your questions
    • Pitch Me Your Startup!
    • Playing with Unicorns
    • Featured
    • Categories
    • Portfolio
    • About Me
    • Newsletter
    • Privacy Policy
    × Image Description

    Subscribe to Fabrice's Newsletter

    Tech Entrepreneurship, Economics, Life Philosophy and much more!

    Check your inbox or spam folder to confirm your subscription.

    >